Shop Mobile More Submit  Join Login
About Deviant Artist Madame Macabre29/Female/Poland Recent Activity
Deviant for 6 Years
Needs Core Membership
Statistics 411 Deviations 1,763 Comments 14,680 Pageviews
×

Newest Deviations

Dezydery color by MadameMacabre87 Dezydery color :iconmadamemacabre87:MadameMacabre87 3 2 Dezydery b-w by MadameMacabre87 Dezydery b-w :iconmadamemacabre87:MadameMacabre87 2 0
Literature
DS: Dazac do konca... Jakiegokolwiek X (cz. 2)
    Jej szpony cięły sieci bez najmniejszego trudu, zmieniając trwałe jak dom gniazdo w gruzowisko złożone z grubych warstw pajęczego jedwabiu. Pająki, te które nie zbiegły, w większości zostały zgładzone, przy życiu pozostawiła jedynie piątkę. Nie zrobiła tego bez przyczyny. Powód dla którego pozwoliła żyć bestiom tkwił w luźnym kokonie i szamotał się ze strachu. Podeszła do niego ostrożnie.
    Szybkim ruchem rozdarła sieć, uwalniając maleńką pajęczycę, którą jej wyrodna matka miała zamiar pożreć. Miała rozmiary kota  i była przerażona. W nieprzyjaznym środowisku szanse na przeżycie przyszłej królowej były praktycznie żadne, a w każdym razie byłyby takie, gdyby nie miała słu
:iconMadameMacabre87:MadameMacabre87
:iconmadamemacabre87:MadameMacabre87 1 0
Projekt Zabobon: Marlenka by MadameMacabre87 Projekt Zabobon: Marlenka :iconmadamemacabre87:MadameMacabre87 6 0 Projekt Zabobon: Marlenka (szkic) by MadameMacabre87 Projekt Zabobon: Marlenka (szkic) :iconmadamemacabre87:MadameMacabre87 3 2
Literature
Teoria swiatow albo... (Rozdzial I cz.2)
    Strażniczka daje zebrze klapsa, ta niechętnie rusza i jedziemy…  No, ja jadę, oni idą obok. Mijamy zatłoczony straganami targ i ładujemy się na całkiem szeroką, brukowaną kolorowymi kamieniami ulicę wielkiego, tłocznego miasta. No, tu mój mózg poszalał, bo scenerię utworzył całkiem fajną, chociaż ciut cukierkowatą. Budynki wokół w większej mierze są wielopiętrowe, ale nie wszystkie. Kioski z gazetami – tak, w świecie fantasy moja łepetyna postanowiła wykreować sobie kioski – to rzecz jasna parterówki, podobnie jak niektóre domy i sklepiki. Część z nich sprawia wrażenie żywych. Drewniane, przetykane grubymi pnączami ściany, z których wyrastają liście i kopulaste, całe skąpane w liściach dachy. Do tego okrągłe
:iconMadameMacabre87:MadameMacabre87
:iconmadamemacabre87:MadameMacabre87 1 6
Don't starve Oc: Wren ver 2.0 by MadameMacabre87 Don't starve Oc: Wren ver 2.0 :iconmadamemacabre87:MadameMacabre87 3 8
Literature
Brama Snu VI: Corvus Corax (cz1)
Urzędy, magiczne, mugolskie czy Avalońskie, wszystkie nieodmiennie wiążą się z biurokracją, przybijaniem pieczątek i czekaniem. Severus przekonał się o tym na własnej skórze. Spotkanie z Radą Podziału, tym razem odbyte w o wiele przyjemniejszym, przypominającym niewielki salonik pomieszczeniu,  trwało zaledwie kwadrans. Odebrano od niego papiery, dopytano się czy na pewno przemyślał decyzję o pozostaniu, powiedziano parę frazesów i posłano dalej. Tu zaczęły się schody.
     Wpierw musiał czekać na odbiór dokumentów – dowodu osobistego i karty przybysza – co trwało blisko godzinę. Potem dostał do wypełnienia stertę papierów. Część dotyczyła zamieszkania ze swoim opiekunem i jego bądź jej rodziną. Podpisywał starym i nowym nazwiskiem z
:iconMadameMacabre87:MadameMacabre87
:iconmadamemacabre87:MadameMacabre87 0 0
Literature
DS: Dazac do konca... Jakiegokolwiek X (cz. 1)
    X. Charlie
     
    Ból, rozpacz i odraza do samej siebie przepełniały ją. Zamknięta w ciele morderczej bestii, posłuszna zginającemu kark, krwiożerczemu instynktowi wpadła w obłęd. Szaleństwo towarzyszyło jej już tak długo, że niemal zapomniała, kim była. Czym była, wiedziała aż nazbyt dobrze – Ich narzędziem. Monstrum mającym za zadanie zgładzić każdego, kto wejdzie w ciemność, polującym na tych, którzy nie niosą światła. Bezwzględną zabójczynią winnych i niewinnych, starych i młodych, kobiet i mężczyzn. Ale kim… Świadomość tego utonęła w odmętach niepoczytalności i dopiero niedawno zaczęła wypływać na wierzch.
    Zaczęł
:iconMadameMacabre87:MadameMacabre87
:iconmadamemacabre87:MadameMacabre87 2 0
Literature
Teoria swiatow albo... (Rozdzial I cz.1)
Teoria Światów albo stereotypy kontra rzeczywistość alternatywna

    I Rzeczywistość? Ha, nie wierzę! (cz 1)

    – Halo! Halo, pobudka! HALO! Na Prorokinię…
    Kto to tak wrzeszczy… Co się do kurwy nędzy dzieje? Ała, ja pierdole…Czemu mnie tak boli łeb? Przecież aż tyle nie wypiłam. Gdybym tyle wypiła, ile jest potrzebne do takiego bólu głowy, to obudziłabym się obok tego kolesia z imprezy i została oskarżona o gwałt. O kurwa, ten koleś! Może to on drze japę?!
    Z trudem rozlepiam powieki i z miejsca zaliczam niezłe zdziwienie, bo nie leżę, nie siedzę tylko stoję. Tak, stoję i mój kochany organizm nawet mnie o tym nie poinformował. Jak nic trzeba napisać zażalenie do nóg i błędnika.
:iconMadameMacabre87:MadameMacabre87
:iconmadamemacabre87:MadameMacabre87 4 5
Literature
Brama Snu V: Kurtyna opada (cz 12.)
       Namiot wypełniały długie stoły z jedzeniem, herbatą i winem oraz czworokątne stoliki okryte białymi obrusami, wokół których ustawiono składane krzesła. W większości panowała samoobsługa, aczkolwiek przy każdym z bufetów stały co najmniej dwie osoby, pilnujące uiszczania należności i obsługujące co poniektórych klientów.
     Gdy tylko rozsiedli się, Tjandim skinął na kogoś z obsługi i zamówił dla nich po lampce wina.
    - Musi pan skosztować naszego wina z cyfurgii – mruknął do niego, uśmiechając się.   – Bardzo smaczne, ale dość różne od ziemskiego.
    - Co to cyfurgia? – spojrzał nieufnie na intensywnie granatowy trunek, niesiony przez młodego harp
:iconMadameMacabre87:MadameMacabre87
:iconmadamemacabre87:MadameMacabre87 0 3
Literature
RECENZJA: Aaahh!!! Prawdziwe potwory
    Czym bądź kim są potwory? Powyższy stary serial animowany udziela nam na to odpowiedzi. Potwory to istoty żyjące obok nas, zupełnie inne niż ludzie. Zamiast czystości lubią bród. Zamiast normalnego jedzenia jedzą robactwo i śmieci: torebki foliowe, stare taśmy filmowe, części samochodowe, kubki, kable i wszystko co wpadnie w ich paszczęki (recykling pełną gębą – dosłownie). Zamiast pieniędzy używają obciętych paznokci od stóp. Nie znoszą perfum, mydła i ludzkiej muzyki, w szczególności country i operowej. W dodatku żadne dwa potwory nie wyglądają tak samo. Jedne mają wiele oczu, inne tylko jedno, jedne są małe, inne ogromne, a do tego te wszystkie macki, rogi, kły i dziwaczne kończyny... Można dostać zawrotów głowy. Jednak najważniejsze jes
:iconMadameMacabre87:MadameMacabre87
:iconmadamemacabre87:MadameMacabre87 1 0
Literature
Brama Snu V: Kurtyna opada (cz 11.)
     Czas Severusa na poznanie Avalonu powoli upływał. Zobaczył wiele cudów, dowiedział się też wielu nowych, aczkolwiek nie zawsze przyjemnych rzeczy. Ku swemu zdumieniu, stwierdził, że życie w Wymiarze Wyższym nie różni się drastycznie od tego na Ziemi. Oczywiście niezwykła architektura, inne prawo, mnogość istot i łączenie magii z techniką były niezwykłe, wręcz oszałamiające, ale codzienność wyglądała niemal tak samo. Wszyscy pracowali, uczyli się, potem zajmowali domem, a w wolnym czasie chodzili do teatru lub kina, wychodzili n miasto, pielęgnowali ogródki i robili wszystko to, co zwykło się robić dla relaksu. Jedyną bardziej znaczącą różnicą w owej codzienności była konieczność zwracania uwagi na to, gdzie się idzie, żeby ni
:iconMadameMacabre87:MadameMacabre87
:iconmadamemacabre87:MadameMacabre87 1 0
Gerna by MadameMacabre87 Gerna :iconmadamemacabre87:MadameMacabre87 1 0
Literature
Teoria swiatow albo...
Teoria Światów albo stereotypy kontra rzeczywistość alternatywna

Prolog: bug przeznaczenia

    Rozdania dyplomów, podobnie jak wszelkie okazje, przy których można nieźle zabalować, na wydziale chemii są dość hucznym wydarzeniem. Nic dziwnego. Po miesiącach bełtania w kolbach różnych substancji, analiz, męczenia spektrofotometrów, chromatografów i innych urządzeń, o których większość ludzkości nie ma pojęcia, studenci niczego tak nie pragną jak rozerwać się. Nadmienić należy też, że są to studenci potrafiący wytworzyć wiele ciekawych substancji w domowym czy też akademickim zaciszu. Jednak imprezy podyplomowe zawsze mają szczególnie duży rozmach. Dlaczego? Bo po nich są już tylko długie wakacje i student nie musi się martwić
:iconMadameMacabre87:MadameMacabre87
:iconmadamemacabre87:MadameMacabre87 5 20
Literature
Brama Snu V: Kurtyna opada (cz 10.)
     Skręcili w boczną uliczkę i ruszyli w kierunku znajdującego się na parterze jednej z kamienic lokalu. Dobiegały stamtąd rozmaite, niezwykle pobudzające apetyt zapachy, w większości całkiem obce. Aromaty nieznanych przypraw i produktów mile drażniły jego nos, który sugerował mu, że kubki smakowe, chętnie zapoznałyby się z nimi. Tali zaczęła się jeszcze bardziej kręcić i wysuwać parę wyjątkowo cienkich macek przed siebie, co chwilę smyrając mu ucho.
     Wnętrze restauracji dość mocno kontrastowało z podniosłością całego miasta. Wykonane z drewna proste meble i malowane półmiski, w których serwowano posiłki nasuwały raczej skojarzenia z babciną kuchnią niż lokalem mieszczącym się w centrum dostojnej stolicy fantastycz
:iconMadameMacabre87:MadameMacabre87
:iconmadamemacabre87:MadameMacabre87 0 7

Favourites

Keeper by Gloom82 Keeper :icongloom82:Gloom82 163 5 ROADWORKS page 18 by Yokiter ROADWORKS page 18 :iconyokiter:Yokiter 26 9 C'n'S - Ch18p238 PL by cobwebandstripes C'n'S - Ch18p238 PL :iconcobwebandstripes:cobwebandstripes 2 2 Cat by Jasinai Cat :iconjasinai:Jasinai 831 29 It spoke, but only to ask for more blood by MrZarono It spoke, but only to ask for more blood :iconmrzarono:MrZarono 134 5 Another odd dream by Triopse Another odd dream :icontriopse:Triopse 13 6 Dwarf by Takeda11 Dwarf :icontakeda11:Takeda11 774 36 ROADWORKS page 17 by Yokiter ROADWORKS page 17 :iconyokiter:Yokiter 26 4 Wymarzona praca by Botteled-Wolf Wymarzona praca :iconbotteled-wolf:Botteled-Wolf 12 2 Mountains Calling 2 by MaciejKarcz Mountains Calling 2 :iconmaciejkarcz:MaciejKarcz 146 17 An unexpected dinner, probably by STelari An unexpected dinner, probably :iconstelari:STelari 278 30 The Tooth Thief by jflaxman The Tooth Thief :iconjflaxman:jflaxman 101 11 Something quieter than sleep by coupleofkooks Something quieter than sleep :iconcoupleofkooks:coupleofkooks 230 21 ROADWORKS page 16 by Yokiter ROADWORKS page 16 :iconyokiter:Yokiter 36 14 C'n'S - Ch18p237 PL by cobwebandstripes C'n'S - Ch18p237 PL :iconcobwebandstripes:cobwebandstripes 4 2 The Last Rays by IceRider098 The Last Rays :iconicerider098:IceRider098 98 12

Activity


Dezydery color
Dezydery w swojej ludzkiej formie (nie jest to zdanie do końca prawdziwe, ale musi wystarczyć). Ma 165 cm wzrostu, nadwagę, szaro-niebieskie oczy i głos przypominający mruczenie nie do końca zadowolonego tygrysa. Wygląda jak zrzęda? No i jest zrzędą. Poza tym jest też wdowcem, znajomym Marlenki i przyjacielem oraz sąsiadem Urszuli. Ma 68 lat, niegdyś elektryk, obecnie emeryt i handlarz nietypową starzyzną. Aha, no i należy do Zabobonu, można go mniej-więcej określić jako męską zmorę. Uwielbia białą herbatę, fistaszki w lukrowej polewie (tzw kamyczki) i święty spokój. Naprawdę nie warto z nim zadzierać czy to jest się zabobonem, czy też zwykłym człowiekiem. Czas wolny spędza spacerując, siorbiąc herbatkę na ławeczce bądź naparzając w MMO. Jako, że lubi jak inni robią coś za niego, jest wielkim fanem Internetu oraz jedzenia z dostawa do domu.
Loading...

Katy Towell „Skary Childrin and the Carousel of Sorrow” – recenzja

    „Przerażajonce Dziećaki i Karusela Smutku” tak mniej-więcej brzmiałby tytuł książki, gdyby ktoś ją raczył przetłumaczyć na polski, bo o książce dziś mowa. Niestety dranie z wydawnictw nie chcieli... Ale do rzeczy. „Przerażajonce Dzieciaki…” to wydana parę lat temu powieść dla dzieci młodej pisarki, hodowczyni owadożernych roślinek i youtuberki Katy Towell. Już od dawna miałam ją na radarze, bo chociaż samych dzieci nie lubię, to opowieści z ich perspektywy i owszem, szczególnie takie utrzymane w klimacie mrocznej baśni. Dlaczego więc przeczytałam dopiero teraz? No cóż, bariera językowa. W prawdzie czytanie i słuchanie po angielsku to dla mnie żadne wyzwanie, jednak są słówka, których się nie zna np.: „mącznik” i trzeba wtedy zerkać do słownika, a to ciut psuje klimat. Jednak mimo tego, gdy już się przełamałam, książka wessała mnie jak dobrze namoczone bagno.
    Dobrze, to może przejdziemy do tematu głównego, o czym jest u diaska ta książka, oprócz tego, że o dzieciach i tajemniczej karuzeli? Hm, żeby odpowiedzieć na to pytanie pierw trzeba powiedzieć parę słów o miejscu akcji…
    … o niegdyś pięknym, a obecnie przeklętym miasteczku  Widowsburry. Miejscu szczęśliwym, pełnym cudownych klombów, niezwykłych kwiatów, szczęśliwych dzieci i uprzejmych ludzi, gdzie co roku na wielką, wiosenna paradę ściągały tłumy turystów… Do czasu Wielkiej Burzy, która zapoczątkowała Klątwę. Niebo przykryła nigdy nierozstępująca się warstwa grubych chmur, dni stały się szare i zimne, a z mroku wypełzły (a także wyleciały, wyszły i wykuśtykały) rzeczy przerażające. Duchy, wampiry, upiory… Mieszkańcy Widowsburry przestali ufać obcym, z których każdy mógł się okazać Złem, a także sobie nawzajem. Nad okolicą zawisła atmosfera strachu, smutku i paranoi.
    Właśnie w tym mieście, w Szkole dla Dziewcząt Madame Gertrudy, poznajemy trzy główne bohaterki, dziewczęta stosunkowo obce w mieście, a do tego dziwaczne. Beatrice Alfred, wybitnie inteligentną siedmiolatkę i widzące duchy wszelkiego stworzenia medium. Nadnaturalnie silną właścicielkę burzy splątanych włosów, Maggie Borland, o której krąży plotka jakoby w poprzedniej szkole wypchnęła nauczyciela przez okno. No i oczywiście szpiczastouchą Adelaide Foss, niezwykle szybką, słyszącą rzeczy nie do usłyszenia i mającą iście psi węch, przez co jest powszechnie uważana za wilkołaka. Rzecz jasna żadna z nich nie ma łatwego życia. Ani koleżanki, ani nawet nauczyciele nie pałają do nich sympatią. Jednak, pewnego dnia, zjawia się ktoś, kto okazuje im trochę serca – nowa bibliotekarka, którą dziewczęta z miejsca zaczynają lubić jak nikogo przedtem. Niestety kobieta znika bez śladu, a nasze bohaterki – jak to bywa w tego typu opowieściach – postanawiają ją odnaleźć, w czym pomocny okazuje się niejaki Steffen, syn kucharza pobliskie Szkoły dla Chłopców i domorosły wynalazca. Jak pokazują późniejsze wydarzenia, zniknięcie bibliotekarki to zaledwie czubek góry lodowej, a życie wszystkich mieszkańców Widowsburry jest w niebezpieczeństwie.
    Tak, mamy dziwaczne, odrzucone przez otoczenie dzieciaki, zaginioną bibliotekarkę, „misję” i zagrażające wszystkim niebezpieczeństwo. Wygląda na typową opowieść o małych bohaterach? Owszem. Jest typową opowieścią o małych bohaterach? Nie. Dlaczego? No cóż, jest parę powodów.
    Po pierwsze dzieci nie tworzą zgranej paczki, nie od początku. Mało tego. Niezbyt sobie ufają, a Adelaide, najgłówniejsza z głównych bohaterek, rozpaczliwie chce się dopasować do otoczenia. Nie są też odważne, nie w taki sposób w jaki byli chociażby bohaterowie „Harry’ego Pottera”. Niejednokrotnie nękają je wątpliwości, mimo swoich „mocy” pozwalają się dręczyć innym, boją się konsekwencji swoich działań, bywają naiwne, a czasem nawet głupie. Zostają bohaterami tylko dla tego, bo nie ma nikogo innego, kto mógłby je w tym wyręczyć. Robią to, co jest konieczne, a nawet wtedy nie działają stuprocentowo pewnie.
    Kolejną rzeczą jest to, że w historii tak na prawdę nie ma Złego Gościa. Oczywiście ktoś odgrywa jego rolę, jednak nie do końca jest zły. Nie tak naprawdę. Jednak o ile Złego nie ma, o tyle Zło jest. To prawdziwe, ludzkie. Zło popychające ludzi do tego, by dręczyli siebie nawzajem, palce prześmiewców wytykające bogu ducha winnych ludzi, dlatego tylko, że są nieco inni. Zło wynikające w większej mierze z bezmyślności i wpisanego w nasza naturę okrucieństwa. Z pragnienia dopasowania się do grupy i atakowania, każdego, kto do niej nie należy. Społecznego odrzucenia, rodzącego frustrację, gniew, samotność i rozpacz. Poczucia głębokiej niesprawiedliwości, rosnącego do monstrualnych rozmiarów, zaprawionego chęcią odwetu, które może zmienić prawie każdego w coś złego. Okrutniejszego i bardziej bezwzględnego niż jego prześladowcy. W coś pragnącego, aby cały świat odpowiedział za jego krzywdy. Bo prawie każdy potwór był kiedyś człowiekiem, człowiekiem, którego inni ludzie zmielili w potwora.
    Ponure, ale ważne prawdy, mnóstwo elementów grozy, przy których mniejsze lub co wrażliwsze dzieci mogą wymięknąć i zwycięstwo, po którym nie słychać fanfar, nie ma dziękczynnej uczty ani nawet poklepywania po plecach, tylko zmiana – niewielka, ale znacząca. Razem tworzy to niezwykłą, wciągająca historie, którą śledzi się z niejakim napięciem i ciekawością. Mroczną baśń, a zarazem niezwykle żywą powieść przygodową, godną polecenia wszystkim: młodszym (przynajmniej tym nie bojącym się nocnych strachów) i dorosłym. Książka naprawdę zasługuje na piątkę z dużym plusem. Tak dużym, że powinno się na nim dać ukrzyżować nasze wydawnictwa, za nie przetłumaczenie i nie wydanie jej na rynku polskim. Oby was karuzela pożarła leniwe niemoty!
        A na koniec pozwolę sobie polecić kanał Katy Towell i parę filmików spod jej ręki, które szczególnie lubię. Pani jest bardzo utalentowana i z pewnością zasługuje na uwagę. Miłego czytania i oglądania, a ja tym czasem popoluje sobie na „Charlie and the Grandmothers” tejże autorki ;)

     

    Kanał: www.youtube.com/user/katytowel…

    Oficjalna zapowiedź książki: www.youtube.com/watch?v=MwWiL9…

    Film 1: www.youtube.com/watch?v=ERbjhy…

    Film 2: www.youtube.com/watch?v=fEh5lW…

             

    Film/adiobook(?) 3: www.youtube.com/watch?v=Jnlmxh…

Katy Towell „Skary Childrin and the Carousel of Sorrow” – recenzja

    „Przerażajonce Dziećaki i Karusela Smutku” tak mniej-więcej brzmiałby tytuł książki, gdyby ktoś ją raczył przetłumaczyć na polski, bo o książce dziś mowa. Niestety dranie z wydawnictw nie chcieli... Ale do rzeczy. „Przerażajonce Dzieciaki…” to wydana parę lat temu powieść dla dzieci młodej pisarki, hodowczyni owadożernych roślinek i youtuberki Katy Towell. Już od dawna miałam ją na radarze, bo chociaż samych dzieci nie lubię, to opowieści z ich perspektywy i owszem, szczególnie takie utrzymane w klimacie mrocznej baśni. Dlaczego więc przeczytałam dopiero teraz? No cóż, bariera językowa. W prawdzie czytanie i słuchanie po angielsku to dla mnie żadne wyzwanie, jednak są słówka, których się nie zna np.: „mącznik” i trzeba wtedy zerkać do słownika, a to ciut psuje klimat. Jednak mimo tego, gdy już się przełamałam, książka wessała mnie jak dobrze namoczone bagno.
    Dobrze, to może przejdziemy do tematu głównego, o czym jest u diaska ta książka, oprócz tego, że o dzieciach i tajemniczej karuzeli? Hm, żeby odpowiedzieć na to pytanie pierw trzeba powiedzieć parę słów o miejscu akcji…
    … o niegdyś pięknym, a obecnie przeklętym miasteczku  Widowsburry. Miejscu szczęśliwym, pełnym cudownych klombów, niezwykłych kwiatów, szczęśliwych dzieci i uprzejmych ludzi, gdzie co roku na wielką, wiosenna paradę ściągały tłumy turystów… Do czasu Wielkiej Burzy, która zapoczątkowała Klątwę. Niebo przykryła nigdy nierozstępująca się warstwa grubych chmur, dni stały się szare i zimne, a z mroku wypełzły (a także wyleciały, wyszły i wykuśtykały) rzeczy przerażające. Duchy, wampiry, upiory… Mieszkańcy Widowsburry przestali ufać obcym, z których każdy mógł się okazać Złem, a także sobie nawzajem. Nad okolicą zawisła atmosfera strachu, smutku i paranoi.
    Właśnie w tym mieście, w Szkole dla Dziewcząt Madame Gertrudy, poznajemy trzy główne bohaterki, dziewczęta stosunkowo obce w mieście, a do tego dziwaczne. Beatrice Alfred, wybitnie inteligentną siedmiolatkę i widzące duchy wszelkiego stworzenia medium. Nadnaturalnie silną właścicielkę burzy splątanych włosów, Maggie Borland, o której krąży plotka jakoby w poprzedniej szkole wypchnęła nauczyciela przez okno. No i oczywiście szpiczastouchą Adelaide Foss, niezwykle szybką, słyszącą rzeczy nie do usłyszenia i mającą iście psi węch, przez co jest powszechnie uważana za wilkołaka. Rzecz jasna żadna z nich nie ma łatwego życia. Ani koleżanki, ani nawet nauczyciele nie pałają do nich sympatią. Jednak, pewnego dnia, zjawia się ktoś, kto okazuje im trochę serca – nowa bibliotekarka, którą dziewczęta z miejsca zaczynają lubić jak nikogo przedtem. Niestety kobieta znika bez śladu, a nasze bohaterki – jak to bywa w tego typu opowieściach – postanawiają ją odnaleźć, w czym pomocny okazuje się niejaki Steffen, syn kucharza pobliskie Szkoły dla Chłopców i domorosły wynalazca. Jak pokazują późniejsze wydarzenia, zniknięcie bibliotekarki to zaledwie czubek góry lodowej, a życie wszystkich mieszkańców Widowsburry jest w niebezpieczeństwie.
    Tak, mamy dziwaczne, odrzucone przez otoczenie dzieciaki, zaginioną bibliotekarkę, „misję” i zagrażające wszystkim niebezpieczeństwo. Wygląda na typową opowieść o małych bohaterach? Owszem. Jest typową opowieścią o małych bohaterach? Nie. Dlaczego? No cóż, jest parę powodów.
    Po pierwsze dzieci nie tworzą zgranej paczki, nie od początku. Mało tego. Niezbyt sobie ufają, a Adelaide, najgłówniejsza z głównych bohaterek, rozpaczliwie chce się dopasować do otoczenia. Nie są też odważne, nie w taki sposób w jaki byli chociażby bohaterowie „Harry’ego Pottera”. Niejednokrotnie nękają je wątpliwości, mimo swoich „mocy” pozwalają się dręczyć innym, boją się konsekwencji swoich działań, bywają naiwne, a czasem nawet głupie. Zostają bohaterami tylko dla tego, bo nie ma nikogo innego, kto mógłby je w tym wyręczyć. Robią to, co jest konieczne, a nawet wtedy nie działają stuprocentowo pewnie.
    Kolejną rzeczą jest to, że w historii tak na prawdę nie ma Złego Gościa. Oczywiście ktoś odgrywa jego rolę, jednak nie do końca jest zły. Nie tak naprawdę. Jednak o ile Złego nie ma, o tyle Zło jest. To prawdziwe, ludzkie. Zło popychające ludzi do tego, by dręczyli siebie nawzajem, palce prześmiewców wytykające bogu ducha winnych ludzi, dlatego tylko, że są nieco inni. Zło wynikające w większej mierze z bezmyślności i wpisanego w nasza naturę okrucieństwa. Z pragnienia dopasowania się do grupy i atakowania, każdego, kto do niej nie należy. Społecznego odrzucenia, rodzącego frustrację, gniew, samotność i rozpacz. Poczucia głębokiej niesprawiedliwości, rosnącego do monstrualnych rozmiarów, zaprawionego chęcią odwetu, które może zmienić prawie każdego w coś złego. Okrutniejszego i bardziej bezwzględnego niż jego prześladowcy. W coś pragnącego, aby cały świat odpowiedział za jego krzywdy. Bo prawie każdy potwór był kiedyś człowiekiem, człowiekiem, którego inni ludzie zmielili w potwora.
    Ponure, ale ważne prawdy, mnóstwo elementów grozy, przy których mniejsze lub co wrażliwsze dzieci mogą wymięknąć i zwycięstwo, po którym nie słychać fanfar, nie ma dziękczynnej uczty ani nawet poklepywania po plecach, tylko zmiana – niewielka, ale znacząca. Razem tworzy to niezwykłą, wciągająca historie, którą śledzi się z niejakim napięciem i ciekawością. Mroczną baśń, a zarazem niezwykle żywą powieść przygodową, godną polecenia wszystkim: młodszym (przynajmniej tym nie bojącym się nocnych strachów) i dorosłym. Książka naprawdę zasługuje na piątkę z dużym plusem. Tak dużym, że powinno się na nim dać ukrzyżować nasze wydawnictwa, za nie przetłumaczenie i nie wydanie jej na rynku polskim. Oby was karuzela pożarła leniwe niemoty!
        A na koniec pozwolę sobie polecić kanał Katy Towell i parę filmików spod jej ręki, które szczególnie lubię. Pani jest bardzo utalentowana i z pewnością zasługuje na uwagę. Miłego czytania i oglądania, a ja tym czasem popoluje sobie na „Charlie and the Grandmothers” tejże autorki ;)

     

    Kanał: www.youtube.com/user/katytowel…

    Oficjalna zapowiedź książki: www.youtube.com/watch?v=MwWiL9…

    Film 1: www.youtube.com/watch?v=ERbjhy…

    Film 2: www.youtube.com/watch?v=fEh5lW…

             

    Film/adiobook(?) 3: www.youtube.com/watch?v=Jnlmxh…

Groups

Comments


Add a Comment:
 
:iconarpiniko:
Arpiniko Featured By Owner Apr 7, 2017  Hobbyist Traditional Artist
dankujkę za favorka!! ^w^
Reply
:iconshinakazami1:
shinakazami1 Featured By Owner Jan 15, 2017  Hobbyist
Dziękuję bardzo za fave :>
Reply
:iconmaivena:
Maivena Featured By Owner Dec 28, 2016  Hobbyist
Wszystkiego najlepszego Le0 - zdrowia, szczęścia, weny i cierpliwości! Oraz spełnienia marzeń, ma się rozumieć ^^
Reply
:iconmadamemacabre87:
MadameMacabre87 Featured By Owner Dec 29, 2016
Dzięki . póki co to sie wykaraskuje z zarazy -.-
Reply
:icons88art:
S88ART Featured By Owner May 21, 2016  Hobbyist Digital Artist
Dzięki za dodanie mojej pracy do ulubionych! Jeżeli będziesz mieć chwilę możesz też odwiedzić mój fanpage www.facebook.com/s88art/
Reply
:iconkillergirlfuria:
KillerGirlFuria Featured By Owner May 20, 2016  Hobbyist General Artist
Le0ś, czy Marek może mieć prośbę życia? ;-;
Reply
:iconmadamemacabre87:
MadameMacabre87 Featured By Owner May 20, 2016
Proś Mareczku, proś. Najwyżej odmówię (hłyhłyhły zUooo)
Reply
:iconkillergirlfuria:
KillerGirlFuria Featured By Owner May 20, 2016  Hobbyist General Artist
Prośbą życia jest: weź i napisz Nienazwane jeszcze raz, bo ja tak za tym ujstwem tęsknię, że mnie kurnać skręca ;-;
Reply
:iconmadamemacabre87:
MadameMacabre87 Featured By Owner May 20, 2016
Mam lepszy pomysł, będę ci podsyłać kawałki tego poważniejszego ciulstwa co teraz piszę, tego z machniętymi OC, co?
Reply
(1 Reply)
:iconheres-kara:
heres-kara Featured By Owner Feb 17, 2016
Dziękuję za favea! :D
Reply
Add a Comment: